YouTube Shore 3, czyli kolejna edycja podróbki Warsaw Shore. Miało być fajnie – czołówka youtube, 24h transmisja, zadymy. A wyszło jak zwykle – czyli nudy i stypa. Większość osób patrzy w telefon i wyglądają jakby za karę byli na streamie. Niektóre osoby wyglądają jakby ktoś teleportował przed kamery Youtube shore. Takimi osobami jak Adamz, który cały czas patrzy w telefon i czasem nieśmiało zobaczy w kamery, komentarze i na uczestników. Ferrari, czyli nasza słynna kopia Adriana Polaka, bojący się głębszego łyka wódki. Próbujący na siłę być samcem alfą. Mahonek miło nas zaskoczył pozytywnie, który był sobą. Czyli wiecznie zwieszonym, pijanym upośledzonym w wymowie pełnoprawnym uczestnikiem.

Ale mimo wszystko największą żenada okazał się – Guzik. Czyli stary przyjaciel Daniela Magicala. Guzik jak wcześniej próbował być w swoich wypowiedziach odbierano jako intelektualista potępiający patologię. Tak teraz prezentuje poziom poniżej skali Rafatusa. Wiele osób także zaobserwowało podobny chód tych osobników.

Guzik już od samego początku streamu próbował się wyróżnić. Krzykami i niestworzonymi opowieściami jak np. „Nosaczita” zrobiła mu loda u Daniela Magicala. Potem po krótkim czasie stał się zwyczajnie agresywny i atakował mniejszych od siebie osobników. Wszystkie historie raczej brzmiały podobnie jak te wypowiadane przez Rafatusa po 0.7l wódki. Guzik także swoim przyjaciołom chwalił się że jest jednym z najsilniejszych zawodników do picia. YouTube Shore Guzik, tak można śmiało nazywać tą edycje. Ale sprawdźcie sami formę Guzika na tym krótkim szocie.